Z niecierpliwością oczekujemy na początek sezonu 2018/2019

Clearex z kompletem punktów

08.04.18Utworzono
/uploads/assets/954/clearex.jpg
Z pewnością niedzielny mecz w Szczecinie nie będzie szczególnie długo pamiętany, zwłaszcza przez fanów gospodarzy. Pogoń przegrała z Clearexem, a zapewne większości kibiców utkwi w pamięci emocjonująca końcówka oraz kuriozalna, pierwsza bramka. Na nieszczęście Portowców, gol ten w dużej mierze „ustawił” rywalizację.

 

Pogoń rozpoczęła mecz odważnie. Już w pierwszej minucie pod bramką Rafała Krzyśki było gorąco, w kolejnych minutach próbowali czy to Mateusz Jakubiak czy Daniel Maćkiewicz. W próbach z dystansu brakowało jednak precyzji, czujny był też bramkarz chorzowian. Z czasem coraz śmielej grali chorzowianie. Pod bramką Daniela Szklarza było groźnie chociażby po sytuacji Vadyma Ivanova, czy rzucie wolnym Roberta Gładczaka.

 

Z każdą kolejną minutą goście czuli się coraz lepiej na parkiecie szczecińskiej okazałej Netto Areny. Aktywny był Mariusz Seget, niepokoił bramkarza rywali świeżo upieczony reprezentant Polski, Sebastian Leszczak. I to właśnie ten zawodnik był najbliżej szczęścia w pierwszej połowie. Po jego strzale piłka zatrzymała się na słupku. Gospodarze odpowiedzieli sytuacjami Bartosza Kawczaka i Jakubiaka, które dla chorzowian skończyły się tylko na strachu. Goście w końcówce pierwszej połowy mieli więcej z gry, ale sytuacji stwarzanych nie potrafili wykorzystać.

 

W drugiej odsłonie obraz gry nie uległ zmianie. Drużyną śmielej dążącą do zgarnięcia trzech punktów był team z Chorzowa. Próbował tuż po wznowieniu gry Maciej Mizgajski, a także po rzucie wolnym Leszczak. Gospodarzy w ofensywie próbował „rozruszać” bramkarz Szklarz, ale jedyny wymierny efekt tych prób, to... żółta kartka. Pierwsze zagrożenie pod bramką Krzyśki w drugiej połowie stworzył Artur Jurczak.

 

Chorzowianom natomiast brakowało spokoju pod „świątynią” gospodarzy. Nawet gdy już udało się oszukać Szklarza, tak jak zrobił to Tomasz Golly, to i tak piłka do siatki nie trafiła. Krzyśka z kolei nie wykorzystał przedłużonego rzutu karnego. Chorzowianie nie potrafili wykorzystać swoich sytuacji, to bramkę „sprezentowali” im gospodarze. Fatalnie zachował się pod własną bramką Maćkiewicz, który tak długo zwlekał z zagraniem, że do rywala doskoczył Mateusz Omylak i po jego nogach piłka wpadła do siatki.

 

W końcówce szczecinianie zabrali się odważniej za odrabianie strat, ale to co było ich mankamentem przez niemal 40. minut – kreowanie gry i stwarzanie bramkowych sytuacji – w końcówce nie uległo zmianie. I nie pomogło nawet to, że gospodarze kończyli mecz z przewagą jednego zawodnika, bo w samej końcówce drugą żółtą kartkę ujrzał Szymon Łuszczek. Chorzowianie poradzili sobie z problemami, a jeszcze sami mogli się cieszyć, bo po kolejnym przewinieniu gospodarzy przedłużony karny zamienił na bramkę Mizgajski. A na trafienie Jakubiaka odpowiedział Leszczak.

 

Pogoń 04' Szczecin – Clearex Chorzów 1:3 (0:0)

Bramki: Jakubiak (40) – Omylak (31), Mizgajski (39), Leszczak (40)