Z niecierpliwością oczekujemy na początek sezonu 2019/2020

Cygański Las nadal nie zdobyty

13.05.19Utworzono
/uploads/assets/1814/rek-aca53.jpg
Zespół Acany Orła przyjechał do Bielska-Białej odczarować halę przy ulicy Startowej i zrobić ważny krok w kierunku brązowego medalu. Nie udało się, choć...

...po 6 minutach gry rewelacyjny beniaminek z Jelcza-Laskowic prowadził na boisku mistrza Polski 3:0, a wielu kibiców przecierało oczy ze zdumienia. Rekordziści jeszcze przed przerwą zdołali odrobić straty i z biegiem czasu zaczęli przejmować inicjatywę.


- Mamy doświadczenie w odrabianiu trzybramkowego deficyty, ponieważ już kiedyś z Gattą Active Zduńska Wola przegrywaliśmy u siebie 0:3, ale i tak udało nam się wygrać. Nawet po stracie trzeciego gola zachowaliśmy spokój na ławce rezerwowych, nie było żadnych nerwowych ruchów, graliśmy swoje i to przyniosło efekt. Z każdą kolejną minutą nasza gra wyglądała lepiej, więc byliśmy dobrej myśli – powiedział trener Rekordu Andrzej Szłapa.


Szkoleniowiec Orła, Jesus Lopez Garcia nie ukrywał po końcowej syrenie, że jego zespół przegrał to spotkanie głównie w sferze mentalnej. - Rekord to mistrz Polski, najlepszy zespół w kraju, ma wielu świetnych zawodników, ale kiedy prowadzi się z takim rywalem 3:0, to nie powinno się wypuszczać szansy z rąk. Nam zabrakło kropki nad i. Stworzyliśmy kolejne okazje, ale do siatki trafiali już tylko nasi rywale. Gol stracony do szatni podciął nam skrzydła, odciął tlen i cała szklana konstrukcja się posypała. Szkoda, bo to mógł być nasz dzień – zdradził Lopez Garcia.


Trener Andrzej Szłapa zgodnie z zapowiedzią dał odpocząć Michałowi Kubikowi oraz w pierwszej połowie Michałowi Markowi. W drugiej czwórce pojawili się na parkiecie zdolni-gniewni z Alexem Vianą i Kamilem Surmiakiem na czele. Młodzi bielszczanie nie radzili sobie początkowo z wysokim pressingiem rywali, czego efektem były dwa szybko stracone gole.


- Widzieliśmy przed meczem, że drużyna z Jelcza-Laskowic wyjdzie bardzo zdeterminowana i będzie chciała za wszelką cenę wygrać, bo walczy o medal – rzekł Kamil Surmiak, zawodnik bielskiego klubu. - Zaskoczyli nas trochę swoją agresywną grą i bardzo wysokim pressingiem. Muszę przyznać, że nie daliśmy sobie z tym rady i w kilkadziesiąt sekund Michał Kałuża musiał dwukrotnie wyciagać piłkę z siatki. To była dla nas dobra lekcja i kolejne cenne doświadczenie.


Zwycięstwo Rekordu (5:3) przypieczętował najskuteczniejszy zawodnik Futsal Ekstraklasy. Jego pojawienie się na parkiecie wprowadziło prawdziwy popłoch w szeregach defensywnych Acany. Michał Marek swój kolejny dobry występ okrasił zdobyciem setnego gola w najwyższej klasie rozgrywkowej. Rosły pivot wyrasta powoli na jedną z gwiazd całej ligi.


- Michał rozgrywa wspaniały sezon, a dzisiaj zdobył nawet setnego gola w Futsal Ekstraklasie. Cieszę się, że zdrowie mu dopisuje, bo ostatnio przydarzały mu się jakieś mniejsze lub większe urazy i dlatego też dzisiaj nie wyszedł od początku. Marek jest cały czas w gazie i czasem trudno go zatrzymać – dodał Szłapa.


Na 2. kolejki przed końcem rozgrywek trwa walka o brązowy medal. W korespondencyjnym pojedynku lepszy od beniaminka z Dolnego Śląska jest na razie Clearex Chorzów, który ma nad nim 3 punkty (a w praktyce cztery) przewagi. Maciej Foltyn wierzy jednak w odrobienie tej straty, bo dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe.


- Szkoda, że nie udało nam się dowieźć tutaj w Cygańskim Lesie chociaż skromnego prowadzenia do przerwy. Nawet remis wywalczony tutaj i zdobyty punkt byłby dla nas sukcesem, bo ciągle liczymy się w walce o 3. miejsce. Sytuacja trochę nam się komplikuje, ale walczymy dalej. Przed nami starcie ze świeżo upieczonym wicemistrzem Polski. Pomarańczowo-Czarni na pewno nie odpuszczą i przyjadą do Jelcza- Laskowic po zwycięstwo – zakończył Foltyn.

 

Tekst: Rafał Szlaga

Zdj. Rekord Bielsko-Biała