9:3
Czwartek05.02.2026, 18:00
4:4
Czwartek05.02.2026, 20:00
3:4
Sobota07.02.2026, 16:00
2:3
Sobota07.02.2026, 18:00
9:2
Sobota07.02.2026, 18:00
6:0
Sobota07.02.2026, 18:00
18:00
Niedziela08.02.2026, 18:00
Po serii trzech wcześniejszych odpowiedzi przyszła pora na trenera Czerwonych Smoków. Tradycyjnie zestawiliśmy wypowiedź Łukasza Frajtaga na nasze trzy pytania dotyczące EURO i reprezentacji Polski.
FOGO Futsal Ekstraklasa: Jak oceniłby Pan poziom sportowy tegorocznych Mistrzostw Europy w futsalu — tempo gry, intensywność oraz organizację najmocniejszych reprezentacji?
Łukasz Frajtag: Poziom jest bardzo wysoki — w Mistrzostwach Europy grają najlepsze drużyny, więc poniżej pewnego pułapu nikt nie schodzi. Wiele zespołów prezentuje fajny, proaktywny styl gry. Na przestrzeni lat wzrosło tempo i widać, że faza gry w obronie jest kluczowa. Z drugiej strony, faza atakowania musi być dopracowana na odpowiednim poziomie. Duża liczba strzałów na bramkę niekoniecznie daje pewność, że padnie gol — bardziej niż ilość liczy się jakość wykończenia akcji.
Po tym, co zobaczyliśmy w półfinałach — co dziś Pana zdaniem najbardziej decyduje o sukcesie na takim turnieju?
Kluczowy jest model gry. Zawodnikom nie brakuje jakości, ale najważniejsze jest to, jak globalnie funkcjonuje drużyna na boisku. Widać w tych zespołach duży spokój i cierpliwość. Kwestia wykorzystania kluczowych momentów meczu bez wątpienia odgrywa dużą rolę. Po najlepszych drużynach w tym turnieju widać, że mają plan na każdy element gry — i przede wszystkim ten plan działa.
To był trzeci z rzędu turniej finałowy reprezentacji Polski i jednocześnie nasz najsłabszy występ — bez ani jednego punktu. A jednocześnie w finale mamy Hiszpanię, której liga nie ma limitów obcokrajowców. Skoro więc problemem nie są same limity i przepisy, to gdzie Pana zdaniem leży prawdziwa przyczyna słabego występu reprezentacji Polski?
Rolą PZPN jest ocenić ten występ i zastanowić się, czy chcą kontynuować ten pomysł na reprezentację. Nie chciałbym oceniać, czy jest on dobry czy zły, bo to i tak jedynie moja subiektywna opinia. Uważam, że kilku zawodników nie miało prawa zagrać w tym turnieju — ich aktualna forma była na tragicznym poziomie. I nie chodzi o mental, ponieważ ich słabą dyspozycję było widać także w meczach ligowych. Nasz model gry również się nie sprawdził. Nie stworzyliśmy dużego zagrożenia pod bramką rywali, a przy niekorzystnym wyniku nie mieliśmy argumentów, by go odwrócić. Nie zgodzę się jednak z narracją, że winna jest zbyt duża liczba obcokrajowców w lidze. To takie typowo polskie — gdy jest sukces, to nasza zasługa, a gdy porażka, to winni wszyscy dookoła, tylko nie my.
Na dzień dzisiejszy w FOGO Futsal Ekstraklasie jest około 35–40 zawodników posiadających umiejętności na poziomie reprezentacyjnym. To wcale nie jest mniej niż 10 lat temu. Jedyna różnica polega na tym, że zamiast pozostałych przeciętnych polskich zawodników grają dobrzy obcokrajowcy. Zamiast karać kluby zakazami i nakazami, proponowałbym poszukać systemowych rozwiązań, aby zachęcić do szkolenia i wdrażania młodych polskich zawodników. Na dziś jedyne dwa narzędzia, jakie proponuje PZPN, to Centralna Liga Juniorów U-19 oraz reprezentacja U-19. Potrzebujemy „na wczoraj” reprezentacji U-17 oraz U-21, a idąc dalej — Centralnej Ligi Juniorów U-17 oraz programu Pro Junior. Za każdym razem, gdy rozmawia się na ten temat, słyszę o kosztach. Być może zamiast organizować zgrupowania i wyjazdy pierwszej reprezentacji na Majorkę, do Brazylii, Maroka czy na letnie wypoczynki do Chorwacji, warto byłoby przeznaczyć te środki na młodzież. A pierwszej reprezentacji krzywda się nie stanie, jeśli przyjdzie jej trenować w Pruszkowie czy Bielsku-Białej.
Podsumowując: dajcie klubom wędki, a same sobie te ryby złowią. A kto tego nie zrobi — „będzie głodny”.
fot. Bartosz Barański