Z niecierpliwością oczekujemy na początek sezonu 2019/2020

Gdańsk w barażach, Gatta ze srebrem

27.05.18Utworzono
/uploads/assets/1098/azs gdansk.jpg
Sezon 2017/2018 dobiegł końca. Chociaż wiele wskazywało na to, że na finiszu tabela może się „wywrócić” to ostatecznie nic takiego nie miało miejsca. FC Toruń w Gliwicach stracili szanse na srebro, Akademicy z Gdańska jeszcze nie kończą sezonu – zagrają w barażach z Gwiazdą Ruda Śląska.

 

Torunianie o bardziej komfortowej sytuacji nie mogli właściwie myśleć. Ostatnie słowo w rywalizacji o srebro należało do nich i nie byli już od nikogo zależni. Musieli „tylko” wygrać w Gliwicach. W tym wypadku „tylko” było jednak ponad ich siły. Piast zagrał chyba najlepsze spotkanie w fazie finałowej, a goście, chociaż nie grali źle, nie byli jednak w stanie przeciwstawić się ekipie z Gliwic. Pierwszą bramkę tuż przed przerwą zdobył Coutinho, ale w drugiej połowie obraz gry się nie zmienił. Na próby torunian, w samej końcówce zabójczymi strzałami z dystansu odpowiedzieli Lucas Bonifacio i Michał Widuch.

 

Piast Gliwice – FC Toruń 3:0 (1:0)

Bramki: Coutinho (20), Lukas Bonifacio (37), Widuch (39)

 

Szczecinianie przed ostatnią kolejką byli jeszcze zagrożeni barażami, więc w Białymstoku musieli „wziąć swój los w swoje ręce”. Od początku meczu to czynili, raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem. Na początku drugiej połowy prowadzili już 3:0, po samobójczym trafieniu Pawła Aleksandrowicza oraz golach Artura Jurczaka i Mateusza Jakubiaka. Gospodarze nie grali tak źle jak na to wskazywał wynik i z czasem zaczęli odrabiać straty. Gol bramkarza Norberta Jendruczka to był sygnał do ataku, ale jeszcze tylko jedno trafienie, gol Mateusza Lisowskiego, oznaczało, że radować po końcowej syrenie mogli się Portowcy.

 

MOKS Słoneczny Stok Białystok – Pogoń 04 Szczecin 2:3

Bramki: Lisowski (36), Jendruczek (32) – Jakubiak (22), Jurczak (15), Aleksandrowicz (samobój – 6)

 

Gdańszczanie zapewne nasłuchiwali wieści z Białegostoku, bo od tego spotkania byli również zależni, ale miało to jednak drugorzędne znaczenie, bo sami swojej części planu nie wykonali. Na zakończenie sezonu przegrali już z pierwszoligowcem, chociaż do przerwy prowadzili po golu Jakuba Domżalskiego. Druga odsłona miała jednak dwóch bohaterów – obu po stronie gospodarzy. Hat – tricka zaliczył w niespełna dziesięć minut Piotr Myszor, niewiele mu odstawał Wojciech Przybył, który zdobył dwie bramki w ciągu … 15 sekund. Goście walczyli do końca o zmianę wyniku, ale zdołali jedynie zmniejszyć rozmiary porażki.

 

MKF Solne Miasto Wieliczka – AZS UG Gdańsk 6:4 (0:1)

Bramki: Myszor 3 (27, 29, 35), Przybył 2 (37, 37), Mroczka (24) – Domżalski 2 (17, 22), Wiśniewski (38), Poźniak (39)

 

Właściwie jedynie w Pniewach grano „o punkty”, bez dodatkowej stawki. Nie znaczy to jednak, że w Wielkopolsce kibice się nudzili – wręcz przeciwnie. W piątej minucie otworzył wynik Mariusz Seget, a pomimo prób gospodarzy raz jeszcze ten zawodnik wpisał się na listę strzelców w minucie 14. Z dwubramkowego prowadzenia goście cieszyli się jednak tylko pół minuty – błyskawicznie odpowiedział Piotr Błaszyk. W drugiej odsłonie pniewianie dalej atakowali, a bramki strzelali goście. Tomasz Golly i Robert Gładczak w krótkim odstępie czasu mocno skomplikowali sytuacje graczom Łukasza Frajtaga. Do końca jednak Czerwone Smoki walczyły o zdobycie chociaż jednego punktu w rundzie finałowej – Oskar Stankowiak i Roman Vakhula dali nadzieje, ale do remisu zabrakło gola.

 

Red Dragons Pniewy – Clearex Chorzów 3:4 (1:2)

Bramki: Stankowiak (26), Błaszyk (14), Vakhula (37) – Seget 2 (5, 14), Golly (24), Gładczak (25)

 

foto: AZS UG Gdańsk