Sobota05.04.2025, 16:00
Sobota05.04.2025, 16:00
Sobota05.04.2025, 17:00
Sobota05.04.2025, 17:00
Sobota05.04.2025, 18:00
Sobota05.04.2025, 19:00
Sobota05.04.2025, 20:00
Sobota05.04.2025, 20:00
BSF ABJ BOCHNIA - EUROBUS PRZEMYŚL 5:5
To był jeden z najciekawszych pojedynków tej rundy. Pomimo, że aż 10 bramek padło w drugiej połowie to pierwsza była nie mniej emocjonująca! Z niej w szczególności kibice zapamiętają popisy pomiędzy słupkami Viktora Saafa, który pokazał pełen kunszt swoich umiejętności, zamurowując dostęp do bramki. W drugiej części zespoły toczyły wyrównany pojedynek, ale mimo wszystko to Eurobus prowadził. W 33.minucie było to nawet 2:4. Wtedy mecz rozkręcił się na dobre. Dwa trafienia Minora Cabalcety, jedno Leszczaka i nagle sytuacja się odwróciła. Koniec? Nie. Daniil Abakshin doprowadził do wyrównania na 5:5. Rezultat tego pojedynku mógł być inny, ale minutę przed końcem arbiter cofnął odgwizdany chwilę wcześniej szósty faul gości. Tym samym drużyny podzieliły się punktami.
AZS UW DARKOMP WILANÓW - WIDZEW ŁÓDŹ 8:2
Po kontuzji i kilku miesiącach przerwy do składu Akademików powrócił Mustapha Diakite, który pewnie zamienił rzut karny na bramkę i otworzył wynik meczu z Widzewem. Goście próbowali na parkiecie rywali osiągnąć jak najlepszy wynik, ale Widzew jeszcze przed przerwą odpowiedział skutecznymi strzałami (3:2). W drugiej połowie nie było już wątpliwości. Łodzianie złapali wiatr w żagle i nie stracili go do końcowego gwizdka. Zwycięstwo to podwójnie cenne w kontekście walki o fazę play-off, bowiem zawodnicy trenera Stanisławskiego umocnili się na ósmym, ostatnim premiowanym miejscu.
PIAST GLIWICE - REKORD BIELSKO BIAŁA 3:2
Ostatnimi czasy hitowe pojedynki zdecydowanie nie zawodzą. W szczególności gdy na przeciw siebie stają dwie drużyny będące pretendentami do Mistrzostwa. Mecz zaczął się po myśli futsalistów Rekordu, którzy prowadzili już dwoma bramkami. Wtedy to Piastunki w krótkim odstępie zadały dwa szybkie ciosy. Remis oznaczał emocje. O zwycięstwie gospodarzy zdecydowały detale.
GI MALEPSZY ARTH SOFT LESZNO - AZS UŚ KATOWICE 6:1
Do formy po kontuzji wraca Jakub Kąkol, który dwukrotnie zapisał się na listę strzelców. Jak przebiegał sam mecz? Do przerwy był remis 1:1, ale w drugiej połowie gospodarze zdołali przełamać obronę przyjezdnych, co ułatwiło im zdobywanie bramek. Ponadto rzut karny wykonywany przez Artura Popławskiego został obroniony. Wygrana 6:1 dała leszczynianom awans na trzecią pozycję w tabeli.
RED DRAGONS PNIEWY - RED DEVILS CHOJNICE 3:4
W tej kolejce chyba nie było ważniejszego spotkania niż to pomiędzy dwoma drużynami z samego dołu tabeli. Podopieczni trenera Frajtaga po pierwszych dwudziestu minutach prowadzili 2:0, ale nie utrzymali tej przewagi. Przerwa najwidoczniej bardzo dobrze podziałała na chojniczan. Dosłownie na sekundy przed końcem do bramki trafił Pavlo Skubchenko, czym przedłużył szanse Red Devils. Patrząc na układ spotkań wyjście ze strefy spadkowej będzie bardzo, ale to bardzo trudne, ale dopóki piłka jest w grze...
WE-MET KAMIENICA KRÓLEWSKA - GWIAZDA RUDA ŚLĄSKA 9:3
Przed pierwszym gwizdkiem można było spodziewać się całkiem wyrównanego pojedynku, ale znający stawkę gospodarze bardzo dobrze się zaprezentowali. Od pewnego czasu nie do zatrzymania jest Brayan Mera, autor pięciu bramek! Tempa dotrzymał mu Kamil Roll (trzy gole) oraz Mateusz Madziąg (jedno trafienie). Gwiazda do domu wróciła na tarczy i w ostatnich spotkaniach musi zachować czujność.
DREMAN EXLABESA OPOLE KOMPRACHCICE - FC REITER TORUŃ 1:4
Do niespodzianek, które wydarzyły się w tej kolejce trzeba zaliczyć mecz pomiędzy tymi drużynami. Chociaż jak pokazywały przedmeczowe statystyki, torunianie "nie leżą" Tygrysom i wielokrotnie sprawiali im trudności. Teraz było nie inaczej. Budowanie przewagi rozpoczęli za sprawą Remgiusza Spychalskiego i kontynuowali to w drugiej połowie. Do tego gospodarze, co prawda w końcówce, ale jednak grali osłabieni bez wykluczonego za kartki Denisa Blanka.
LEGIA WARSZAWA - KS CONSTRACT LUBAWA 2:4
Legioniści potrzebowali zaledwie 25 sekund, żeby wyjść na prowadzenie. To rozłościło wicemistrzów, którzy odpowiedzieli dwoma bramkami (Kacpra Sendlewskiego i Adriano). Po zmianie stron Claudinho podwyższył prowadzenie. Gola samobójczego zaliczył za to Christian Rodriguez. Straty delikatnie zmniejszył Oskar Szczepański. Wynik oddaje przebieg gry, lubawianie dominowali w każdym elemencie od ataków (101 do 67), przez strzały na bramkę (48 do 29), kończąc na rzutach rożnych (12 do 3).