• 30.05.2018 Środa 32
  • 02.06.2018 Sobota 72

Radość w Chorzowie i Toruniu, niedosyt w Pniewach

10.03.18Utworzono
/uploads/assets/862/clearex.jpg
Siedemnasta seria spotkań w Futsal Ekstraklasie została rozegrana w szaleńczym tempie. Podobnie toczyły się mecze w Zduńskiej Woli, Pniewach i Białymstoku. Na tych dwóch ostatnich terenach doszło do podziału punktów, zwłaszcza Czerwone Smoki mają prawo być niezadowolone. Pewne wyjazdowe zwycięstwa zanotowały ekipy Clearexu Chorzów i FC Toruń.

 

W Białymstoku wiele się działo, ale ostatecznie zespoły MOKS Słoneczny Stok Białystok i AZS UŚ Katowice podzieliły się punktami. Do przerwy prowadzili goście po trafieniu Daniela Wojtyny, który wykorzystał błąd defensorów i bramkarza gospodarzy. W drugiej odsłonie skuteczniejsi byli gracze z Podlasia. Adrian Citko po uderzeniu z dystansu, Marcin Firańczyk po błędzie katowiczan przy wyprowadzaniu piłki i Mateusz Lisowski – oni dali gospodarzom mnóstwo radości, ale ostatnie słowo należało do katowiczan. Raz jeszcze Wojtyna, tym razem grający już w roli lotnego bramkarza i Jędrzej Jasiński uratowali punkt.

 

MOKS Słoneczny Stok Białystok – AZS UŚ Katowice 3:3 (0:1)

Bramki: Citko (25), Firańczyk (27), Lisowski (35) – Wojtyna 2 (10, 35), Jasiński (39)

 

Szalone spotkanie oglądali kibice w Zduńskiej Woli. Mecze Gatty z Pogonią zawsze dostarczały ogromnych emocji, nie inaczej było tym razem. Po dwudziestu minutach i golach Michała Marciniaka i Daniela Krawczyka oraz trafieniu Artura Jurczaka gospodarze prowadzili 2:1. Prawdziwe emocje rozpoczęły się w drugiej połowie. Szczecinianie doprowadzili do wyrównania, by w 29. minucie przegrywać już 2:4. Portowcy jednak nie rezygnowali – gonili wynik, ale gospodarze nie pozostawali dłużni. W 35. minucie ponownie na tablicy widniał remis, tym razem 5:5. To na co jednak z takim trudem goście pracowali, dali sobie bardzo łatwo odebrać. Po 15 sekundach i błędzie bramkarza najpierw Mariusz Milewski, a następnie Krawczyk dali gospodarzom trzy punkty.

 

Gatta Active Zduńska Wola – Pogoń 04 Szczecin 7:5 (2:1)

Bramki: Marciniak 2 (5, 29), Krawczyk 2 (18, 36), Milewski 2 (28, 35), Sobalczyk (32) – Jurczak 2 (14, 35), Jakubiak 2 (23, 35), Maćkiewicz (31)

 

Prawdziwy horror, trochę na własne życzenie, zafundowali swoim kibicom gracze Red Dragons. Pniewianie po 14. minutach prowadzili z Akademikami z Gdańska 3:0, by ostatecznie z rywalem podzielić się punktami. Na bramki Mateusza Kosteckiego, Piotra Błaszyka i Patryka Hołego początkowo odpowiedział tylko Mikołaj Kreft. Drugie trafienie Kosteckiego pozwoliło uwierzyć, że gospodarzom w tym spotkaniu nic złego się nie stanie, ale bramki Piotra Wardowskiego, Mateusza Osińskiego i ponowny gol Krefta zmieniły całkowicie końcowy wynik.

 

Red Dragons Pniewy – AZS UG Gdańsk 4:4 (3:1)

Bramki: Kostecki 2 (10, 28), Błaszyk (13), Hoły (14) – Kreft 2 (18, 37), Wardowski (28), Osiński (34)

 

Do małej niespodzianki doszło chyba w Gliwicach. Piast w ostatnich spotkaniach nie zawodził i w derbowym spotkaniu z Clearexem Chorzów chciał potwierdzić wysoką dyspozycję. Gra w wykonaniu gliwiczan nie wyglądała jakoś tragicznie źle, ale w sporcie liczy się skuteczność. Ta była po stronie chorzowian, którzy tym samym wracają do walki o podium. Już do przerwy Clearex prowadził 2:0 po trafieniach Mateusza Omylaka i Mikołaja Zastawnika. W drugiej połowie swoje bramki dołożyli Vadym Ivanov oraz Tomasz Golly. Gospodarzy było jedynie stać na honorowe trafienie, którego autorem był Przemysław Dewucki.

 

Piast Gliwice – Clearex Chorzów 1:4 (0:2)

Bramki: Dewucki (30) – Omylak (5), Zastawnik (16), Ivanov (24), Golly (28)

 

Nie miał większej historii mecz w Wieliczce. Goście, którzy byli blisko urwania punktu Rekordowi, pokazali swoją wyższość w Małopolsce, już po pierwszej połowie prowadząc 3:0. Bramki w tej odsłonie zdobywali kadrowicze oraz samobójcze trafienie zaliczył Konrad Cebula. Na początku drugiej wynik podwyższył Marcin Mrówczyński, a piątą bramkę, a swoją drugą w tym spotkaniu, zdobył jeszcze Mateusz Cyman. Gospodarze walczyli ambitnie, ale na niewiele ich było stać. Problemy ze skutecznością w Wieliczce są znane nie od dziś. W meczu z FC Toruń kunsztem pod bramką rywali wykazał się jedynie Wojciech Przybył.

 

MKF Solne Miasto Wieliczka – FC Toruń 2:5 (0:3)

Bramki: Przybył 2 (31, 33) – Cyman 2 (19, 35), Mikołajewicz (7), Mrówczyński (21), Cebula (samobójcza - 14)