• 14.12.2018 Piątek 20:00
  • 15.12.2018 Sobota 16:00
  • 21.12.2018 Piątek 19:00

Zwycięski koniec roku

06.12.18Utworzono
/uploads/assets/1471/pzpn01.jpg
W radosnych nastrojach biało – czerwoni zakończyli kilkudniowe zgrupowanie w Tczewie. W trakcie pobytu na północy Polski nasza reprezentacja rozegrała dwa mecze z Belgią. Pierwszy wygrała 2:1, drugi 7:2. - Wśród pozytywów na pewno jest też ten, że rok zakończyliśmy dwoma zwycięstwami – przyznał trener Błażej Korczyński.

 

Oba spotkania toczyły się pod dyktando naszej reprezentacji, chociaż Belgowie dobrze panowali nad piłką. Na sukces to było jednak za mało. - Rywale dobrze grali technicznie, to był taki futsal uliczny. Na pewno w tym są dobrze, nie brakowało jednak w ich poczynaniach nonszalancji, a taka doświadczona reprezentacja jak nasza potrafi to wykorzystać – mówił Michał Kubik, dla którego środowy mecz z Belgią był szczególny. Po raz pierwszy był bowiem kapitanem reprezentacji Polski. - Wielka sprawa.

 

Pierwszy mecz z Belgią na pewno zapamięta na dłużej Marcin Mikołajewicz. W drugim meczu nie zagrał z powodu drobnego urazu, natomiast przy okazji pierwszego meczu otrzymał paterę za setny mecz w kadrze. 35 sekund po rozpoczęciu gry wpisał się na listę strzelców. - Koledzy po meczu się śmiali, że chyba co mecz muszę otrzymywać jakąś paterę, bym tak dobrze zawsze zaczynał – mówił Mikołajewicz, który aktualnie ma już... 104 mecze w kadrze.

 

Dla trenerów mecze z Belgią były natomiast szczególnie ważne ze względu nie na Mikołajewicza czy Kubika, ale na graczy, którzy z nimi mają stanowić o sile reprezentacji. Dla Krzysztofa Salisza był to debiut w reprezentacji, podobnie Karol Czyszek, po długiej przerwie wracali do kadry Łukasz Biel i Michał Marek. - Na pewno wszyscy zagrali poprawnie i mają jeszcze rezerwy. Michał Marek miał drobny mikrouraz dlatego w drugim meczu nie zagrał. Warto w tych chłopaków inwestować – mówił po meczu trener Błażej Korczyński, dla którego szczególnie cenny był fakt, że mógł popracować przez pięć dni z drużyną. - Owocny czas. Mogliśmy popracować, zawodnicy też mogli pobyć ze sobą – dodaje na koniec selekcjoner.