Koniec serii Constractu! Piast i Eurobus niepokonani!

28.09.26Utworzono
/uploads/assets/6945/9L6A4464.jpg
W szóstej serii gier działo się naprawdę dużo - niespodziewane wyniki, przełamania serii i spotkania, które oglądało się z wypiekami na twarzy. Pora podsumować co działo się na ekstraklasowych parkietach!

Szóstą kolejkę rozpoczęliśmy od futsalowych Derbów Polski – Wiara Lecha Poznań mierzyła się w Warszawie z Legią. Spotkanie stało na wysokim poziomie i okazało się świetną reklamą tej dyscypliny, zwłaszcza że było transmitowane w telewizji. Przed przerwą padła tylko jedna bramka, a rywalizacja nabrała prawdziwych rumieńców po zmianie stron. Legioniści dwukrotnie doprowadzali do remisu – najpierw tuż po wznowieniu gry, a chwilę później, odpowiadając na trafienie na 1:2. Końcówka należała jednak do gości. Poznaniacy dołożyli jeszcze dwa gole, skutecznie bronili dostępu do własnej bramki i wywieźli ze stolicy komplet punktów.

LEGIA WARSZAWA - WIARA LECHA POZNAŃ 2:4 (0:1)
Kaka 22’, Rui Pinto 34’ - Cepeda (12’, 40’), Solzi 33’, Kusnir 37’

 



 

Kibice We-Metu, zaniepokojeni wynikami swoich ulubieńców z pierwszych czterech kolejek, mogą chyba wreszcie odetchnąć z ulgą. Duma Kaszub wywalczyła kolejne zwycięstwo w tym sezonie i coraz bardziej zbliża się do czołowej ósemki. Mecz w Białymstoku lepiej zaczęli goście, budując do przerwy dwubramkową przewagę. Po zmianie stron Jaga skutecznie wzięła się za odrabianie strat i na niespełna 12 minut przed końcem spotkania doprowadziła do remisu. Wtedy jednak do głosu znów doszli futsaliści z Sierakowic, którzy ponownie odskoczyli rywalom na dwa gole. Gospodarze nie zdołali już tego zniwelować – zdobyli jedynie bramkę kontaktową i komplet punktów pojechał na Kaszuby.

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK - WE-MET FC GMINA SIERAKOWICE 3:4 (0:2)
Mickevics (25’, 29’), Surmiak 37’ - Amokachy (18’, 33’), Toader 20’, Fekete 32’

 



 

Biorąc pod uwagę dotychczasowe rezultaty, ostateczny wynik starcia w Katowicach można uznać za niemałe zaskoczenie. Swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie odniósł tam beniaminek rozgrywek – KKF Motus Kazimierza Wielka. Byki postawiły gospodarzom twarde warunki i przede wszystkim utrzymały korzystny wynik do samego końca. W poprzednich kolejkach korzystny rezultat lub gra na styku zbyt często wymykały im się z rąk tuż przed ostatnim gwizdkiem. W rywalizacji z Akademikami goście zachowali jednak zimną krew – na bramkę kontaktową z 34. minuty odpowiedzieli trafieniem w 40. minucie, pieczętując tym samym pierwszy komplet punktów w sezonie.

AZS UŚ KATOWICE - KKF MOTUS KAZIMIERZA WIELKA 2:4 (1:2)
Wilk 14’, Widuch 34’ - Śmiałkowski (sam.) 10’, Fakowski 16’, Compte 29’, Jaszczyński 40’

 



 

Niemałą niespodziankę swoim kibicom sprawili również futsaliści BSF-u, którzy przed własną publicznością podejmowali Jaxan WKS Śląsk Wrocław. Goście przystępowali do tego starcia jako jedna z niepokonanych dotąd drużyn, jednak w Bochni musieli uznać wyższość rywali. W pierwszym niedzielnym meczu najjaśniej świeciła gwiazda Minora Cabalcety – Kostarykanin trafił do siatki już na samym początku, przed przerwą dorzucił drugiego gola, a w końcówce ustalił wynik spotkania, kompletując hat-tricka. Wrocławianie próbowali odpowiadać: ostatnie słowo w pierwszej połowie należało do nich, a w 32. minucie ponownie złapali kontakt. To okazało się jednak za mało na dobrze dysponowanych gospodarzy, którzy dzięki wygranej przeskoczyli Śląsk w ligowej tabeli.

BSF ABJ BOCHNIA - JAXAN WKS ŚLĄSK WROCŁAW 4:2 (2:1)
Cabalceta (1’, 10’, 36’), Prokop 27’ - Claudio 17’, Ostrak 32’

 



 

Ciekawy przebieg miało również spotkanie Piasta Gliwice z GI Malepszy Leszno – gospodarze zdominowali pierwszą połowę, ale pogoń gości za wynikiem po zmianie stron mogła się podobać. Ostatecznie Mistrzowie Polski przedłużyli passę zwycięstw i pozostają jedynym zespołem z kompletem punktów. Leszczynianie mimo porażki mogą widzieć pewne pozytywy - choć wrócili do domu z pustymi rękami, to wbicie trzech goli Gliwiczanom jest w tym sezonie sporym wyczynem – w pięciu poprzednich kolejkach Piast stracił łącznie zaledwie dwie bramki. Znakomite zawody w barwach zespołu z Wielkopolski rozegrał Daniel Gallego Garcia, który był autorem wszystkich trzech trafień dla swojej ekipy. Wygrana nad Lesznem, w połączeniu z rozstrzygnięciami na innych halach, pozwoliła gliwiczanom po raz pierwszy odskoczyć na dwa punkty w tabeli – wcześniej pozycję lidera zawdzięczali jedynie lepszemu bilansowi bramkowemu.

PIAST GLIWICE - GI MALEPSZY LESZNO 6:3 (4:1)
Korpela 5’, (Dill 13’, 29’) Spellanzon 18’, Lazzaretti 20’, Rafa Felix 39’ - Gallego Garcia 10’, 31’, 40’

 



 

Najbardziej jednostronne pod względem dorobku bramkowego spotkanie oglądaliśmy w Toruniu – gole strzelali tam wyłącznie zawodnicy Texom Eurobusu Przemyśl. Nie oznacza to jednak, że na parkiecie brakowało emocji. Choć statystyki potwierdzają przewagę gości, to Torunianom brakowało przede wszystkim skuteczności, a nie pomysłu na grę. Gospodarze długo stawiali twardy opór – pierwsze i jedyne trafienie w pierwszej połowie padło dopiero w 16. minucie. Po zmianie stron wicemistrzowie Polski wrzucili wyższy bieg. Wykorzystując coraz bardziej otwartą grę Torunian, Przemyślanie dokładali kolejne trafienia i pewnie sięgnęli po komplet punktów w Grodzie Kopernika. Drużyna z Podkarpacia pozostaje jedną z dwóch ekip w lidze, które w tym sezonie nie zaznały jeszcze porażki.

FC REITER TORUŃ - TEXOM EUROBUS PRZEMYŚL 0:4 (0:1)
Szwed 16’, Korsun 25’, Santos 30, Abakshin 40’

 




Prawdopodobnie najbardziej emocjonujące spotkanie tej kolejki rozegrano w Świeciu, dokąd w poszukiwaniu pierwszych punktów udała się ekipa Enea Red Dragons Pniewy. Choć to Pantery otworzyły wynik, goście błyskawicznie doprowadzili do wyrównania. Przed przerwą gospodarze zdołali jednak ponownie wyjść na prowadzenie. W drugiej połowie kibice oglądali zaciętą walkę Smoków o odwrócenie losów rywalizacji. Od bramki na 3:1 z 22. minuty aż do trafienia na 5:4 z 36. minuty ciosy padały naprzemiennie, a wynik cały czas wisiał na włosku. Pniewianom zabrakło jednak gola dającego remis i szczelniejszej defensywy, która powstrzymałaby napór miejscowych. Końcówka bezsprzecznie należała do Panter – dwa ostatnie trafienia ostatecznie podcięły smocze skrzydła. Goście nie zdołali już odpowiedzieć i wciąż pozostają jedyną drużyną w lidze bez choćby jednego zwycięstwa. 

FUTSAL ŚWIECIE - ENEA RED DRAGONS PNIEWY 7:4 (2:1)
Miranda (11’, 36’), Bujan (18’, 38’) Kaczkowski (22’, 28’), Mrówczyński 37’ - Błaszyk 11’, Gładyszewski 25’, Kozak 35’, Toloza 36’

 



 

Kolejkę kończyliśmy w Olsztynie, gdzie w hicie tej serii gier miejscowy Constract podejmował Rekord Bielsko-Biała – i było to widowisko, które mogło przypaść do gustu postronnemu widzowi. Pierwsza połowa była wprawdzie nieco spokojniejsza i właściwie do samego jej końca utrzymywał się wynik po jedynej bramce z 6. minuty. Po spektakularnym trafieniu Mikołaja Zastawnika, które padło niemal równo z syreną, obie ekipy schodziły jednak na przerwę przy remisie. Druga część gry to już prawdziwy koncert w wykonaniu gości z Bielska-Białej – między 27. a 36. minutą zdobyli aż pięć bramek. Konstruktorzy zdołali odpowiedzieć zaledwie jednym trafieniem na 4 sekundy przed końcem spotkania. Bielszczanie przerwali więc zwycięską passę drużyny z Olsztyna i wskoczyli na czwarte miejsce w tabeli.

CONSTRACT OLSZTYN - REKORD BIELSKO-BIAŁA 2:6 (1:1)
Pikkarainen 6’, Mataja 40’ - Zastawnik 20’, Marek (27’, 33’), Morgato (30’, 30’), Varela 36’