Podsumowanie (niepełnej) 9. kolejki FOGO Futsal Ekstraklasy

12.10.26Utworzono
/uploads/assets/6963/Projekt bez nazwy (3).png
Zdecydowana większość spotkań 9. serii gier za nami, a działo się w nich sporo – kilka podobnych wyników, para z jasnym wskazaniem na stronę silniejszą i kanonada w wykonaniu Eurobusa. Pora podsumować, co działo się w niedzielę na ligowych parkietach.

Na zakończenie weekendu rozegrano siedem spotkań 9. serii gier, a całą kolejkę dokończymy 18 listopada, gdy zmierzyć się ze Śląskiem we Wrocławiu przyjedzie Legia Warszawa. My jednak skupmy się na tym, co już się wydarzyło.


Pierwszym meczem tej kolejki była rywalizacja BSF-u i Constractu Oslztyn. Goście z Oslztyna szybko wzięli się za budowanie przewagi, którą sukcesywnie powiększali przez całą pierwszą część gry – zaowocowało to tym, że na przerwę schodzili, mając pięć bramek zapasu. Po zmianie stron znacząco spadła liczba goli. Krótko po wznowieniu gry ostatnią bramkę dla Konstruktorów zdobył były zawodnik Bochni – Sebastian Leszczak. Sześć minut później padła ostatnia bramka spotkania i jedyna dla gospodarzy, a jej zdobywcą był Arkadiusz Budzyn. Zwycięstwem w Mieście Soli Constract Oslztyn zakończył serię porażek, a BSF kontynuuje trwającą od 2. kolejki przeplatankę spotkań wygranych i przegranych.

BSF ABJ BOCHNIA - CONSTRACT OLSZTYN 1:6 (0:5)
Budzyn 29’ - Lemos (1’, 13’), Sendlewski 8’, Hadhazi 8’, Grubalski 15’, Leszczak 23’
 




Odwrotny przebieg miało spotkanie w Pniewach, gdzie Czerwone Smoki podejmowały Piasta Gliwice. Goście długo nie mogli znaleźć drogi do bramki, a w pierwszej połowie udało im się to tylko raz. W drugiej części gry Gliwiczanom trafianie przychodziło już łatwiej i niespełna pół minuty po przerwie wynik uległ zmianie. Piłka drogę do siatki znalazła jeszcze trzykrotnie, co przy braku trafień ze strony gospodarzy pozwoliło Mistrzom Polski sięgnąć po kolejny komplet punktów. Bardziej od samego wyniku w oczy rzuca się statystyka ataków – Pniewianie przeprowadzili ich 43, Piast zaś 110. Goście pozostają niepokonani w tym sezonie, gospodarze z kolei wciąż muszą szukać pierwszego zwycięstwa.

ENEA RED DRAGONS PNIEWY - PIAST GLIWICE 0:5 (0:1)
Graca 14’, Korpela 21’, Pegacha 23’, Knizs (sam.) 33’, Dill 38’
 




Bardzo wyrównane spotkanie obejrzeli kibice w Poznaniu podczas rywalizacji Wiary Lecha z AZS-em UŚ Katowice. Trzybramkowa przewaga gospodarzy na koniec spotkania nie przyszła bowiem łatwo – pierwsi strzelanie zaczęli Akademicy, jednak jeszcze przed przerwą prowadzenie objęli Poznaniacy. Weszli oni też lepiej w drugą część gry i zanim goście zdobyli pierwszą bramkę, gospodarze mieli już trzy trafienia zapasu. W końcówce padły jeszcze dwa gole – po jednym dla obu ekip. Co ciekawe, w meczu obie strony przeprowadziły po 112 ataków, a w strzałach celnych gospodarze prowadzili 17:14. Jak bardzo wyrównane pod kątem statystyk spotkanie by to nie było, ta najważniejsza – bramkowa – jest dla Akademików problematyczna. Zajmują oni aktualnie ósme miejsce, a tuż za plecami mają rozpędzonych zawodników z Leszna. Wiara Lecha z kolei kontynuuje swoje świetne wejście w ekstraklasowe rozgrywki i umocniła swoją pozycję w TOP 8.

FUTSAL WIARA LECHA - AZS UŚ KATOWICE 5:2 (2:1)
Rykaczewski 9’, Kozłowski 19’, Cepeda 23’, Ortiz 29’, Rybitskyi 30’ - Bugański 8’, Wilk 27’
 




Piątym zwycięstwem z rzędu pochwalić się mogą zawodnicy Rekordu, którzy w ramach tej serii gier mierzyli się na własnym obiekcie z Jagiellonią Białystok. Bielszczanie w pierwszej połowie zbudowali znaczną przewagę, której mogli bezpiecznie bronić w drugiej części gry. Zawodnicy Jagi walczyli o poprawę wyniku i odwrócenie losów spotkania, a owocem tego były dwa trafienia. Matematyka pozostaje jednak bezlitosna i nie wystarczyło to na wywiezienie choćby remisu. Białostoccy futsaliści muszą poważnie brać się za zbieranie punktów – blisko jedna trzecia rundy zasadniczej za nami, a na koncie beniaminka są póki co 4 punkty. Rekordziści ze swojej sytuacji w tabeli mogą być zadowoleni – 21 punktów na koncie sprawia, że nawet po dokończeniu tej kolejki ich trzecia pozycja jest bezpieczna.

REKORD BIELSKO-BIAŁA - JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 5:2 (4:0)
Budniak (1’, 36’), Varela 8’, Haraburda 19’, Marek 19’ - Neme 26’, Papagaio 38’
 




Kolejne punkty do tabeli dopisali również zawodnicy We-Metu, którzy w Sierakowicach rywalizowali o nie z KKF-em. Pierwsza połowa w całości należała do gospodarzy, którzy wypracowali dwie bramki przewagi. Taki wynik w futsalu nie jest bezpieczny, więc Duma Kaszub po zmianie stron nie zaprzestała ataków na byczą bramkę, co przyniosło zamierzony skutek – dwa kolejne trafienia. W ostatnich pięciu minutach goście zabrali się za odrabianie strat, wbili dwa gole, jednak ostatnie słowo ponownie należało do gospodarzy, którzy w 39. minucie meczu ustalili jego wynik. Podobnie jak w przypadku zespołu z Białegostoku, ekipa z Kazimierzy Wielkiej coraz pilniej musi punktować, by uciec ze strefy spadkowej. We-Met z kolei się rozpędza i z 9 punktami na koncie znajduje się niemal idealnie pomiędzy dolną trójką a czołową ósemką – nad Jagą ma 5 punktów przewagi, a do AZS-u traci 4 punkty.

WE-MET FC GMINA SIERAKOWICE - KKF MOTUS KAZIMIERZA WIELKA 5:2 (2:0)
Kulepovs 8’, Vaktor (19’, 40’), Vardejo 23’, Amokachy 26’ - Fakowski 35’, Compte 38’
 




Spotkaniem największych różnic była rywalizacja w Przemyślu, gdzie Eurobus rozbił Futsal Świecie. Pod każdym względem wicemistrzowie Polski byli od Panter widocznie lepsi – bilans 109:42 w atakach i 30:6 w strzałach celnych pokazuje, że było to starcie wybitnie jednostronne. Na osobne słowo uznania po stronie miejscowych zasługuje Rostyslav Semenchenko, który zanotował trzy trafienia i dwie asysty. Należy jednak zaznaczyć, że do osiągnięcia takiego rezultatu cały zespół musiał zagrać koncertowo. Jedyną bramkę dla przyjezdnych zdobył w 26. minucie Alexandre Miranda. Trudno zresztą oczekiwać lepszego wyniku, gdy w światło bramki oddaje się zaledwie sześć strzałów. Warto również odnotować, że ekipa Eurobusu jest pierwszą, która strzeliła w tym sezonie więcej niż 10 bramek.

TEXOM EUROBUS PRZEMYŚL - FUTSAL ŚWIECIE 11:1 (5:0)
Cecilio (1’, 40’), Semenchenko (5’, 28’, 35’), Korsun 16’, Juanqui 16’, Szwed 19’, Diniz (23’, 35’), Fareniuk 34’ - Miranda 26’
 




Zadowoleni z postawy swoich ulubieńców mogą być również kibice w Lesznie, którzy po meczu z FC Reiter Toruń mogli świętować trzecie z rzędu zwycięstwo. Spotkanie mogło się podobać – były zmiany prowadzenia, emocje do samego końca i kolejny czarujący występ Daniela Gallego. Kolumbijczyk w rywalizacji ze swoją byłą drużyną skompletował hat-tricka, do czego dorzucił trzy asysty – w ostatnich kolejkach jego forma jest wręcz nieprawdopodobna. Elementem, nad którym GI Malepszy musi popracować, jest z pewnością skuteczność w zamienianiu na bramki przedłużonych rzutów karnych – z czterech podyktowanych w pierwszej połowie Leszczynianie wykorzystali tylko jeden. Przewaga gospodarzy jeszcze na pięć minut przed końcem spotkania wydawała się w pełni bezpieczna, jednak Torunianie w niecałe dwie minuty zdobyli trzy bramki – na tym potencjalna remontada jednak się zakończyła i to miejscowi dopisali kolejne punkty do tabeli. Dzięki temu od czołowej ósemki dzieli ich już tylko jedno oczko.

GI MALEPSZY LESZNO - FC REITER TORUŃ 7:5 (4:2)
Malyshko 6’, Betowski 6’, Gallego (16’, 20’, 23’), Yelishev 29’, Molicki 33’ - Spychalski (3’, 16’), Jankowski 36’, Kraśniewski 36’, Carlos 38’