7:1
Czwartek10.09.2026, 19:00
2:10
Sobota12.09.2026, 16:00
8:1
Sobota12.09.2026, 18:00
1:2
Sobota12.09.2026, 18:00
5:6
Sobota12.09.2026, 20:00
2:3
Sobota12.09.2026, 20:00
5:0
Niedziela13.09.2026, 14:00
2:5
Niedziela13.09.2026, 17:00
A co działo się pokrótce? Ligowi potentaci i beniaminkowie – zarówno obecni, jak i zeszłoroczni – pokazali siłę, a niemoc w niektórych ośrodkach trwa dalej. Ale po kolei.
3. serię gier zaczynaliśmy w Gliwicach, gdzie Piast mierzył się z FC Reiter Toruń. Mistrzowie Polski szybko objęli prowadzenie, którego do końca meczu już nie oddali. Co prawda po przedłużonym rzucie karnym Torunianie złapali kontakt, jednak jeszcze w pierwszej połowie przewaga gospodarzy ponownie wzrosła. Na kolejne bramki kibice w Gliwicach musieli czekać do końcówki drugiej połowy, gdy miejscowi dołożyli trzy trafienia i ustalili wynik spotkania.
PIAST GLIWICE - FC REITER TORUŃ 7:1 (4:1)
Spellanzon (4’, 17’), Panes (8’, 33’), Dill (19’, 34’), Szadurski (35’) - Maciejewski (14’)
Sobotnie spotkania rozpoczęła rywalizacja Enea Red Dragons Pniewy z Texom Eurobusem Przemyśl i było to spotkanie z największą ilością bramek w tej kolejce, jednocześnie z największą ich różnicą. Wicemistrzowie Polski straszyli miejscowych skutecznością już od pierwszych minut, na co gospodarze odpowiedzieli w pierwszej połowie łapiąc kontakt i w końcówce spotkania nieznacznie korygując wynik. Eurobus jednak bramek zdobył dziesięć, a w przypadku drużyny z Przemyśla okazale wyglądają również zdobycze indywidualne - Junaqi z hat-trickiem, dubletami popisali się Rostislav Semenchenko, Nazar Shved i Ruben Santos, a drugą bramkę w barwach Eurobusa trafił Ihor Korsun.
ENEA RED DRAGONS PNIEWY - TEXOM EUROBUS PRZEMYŚL 2:10 (1:5)
Ramirez (14’), Kostecki (40’) - Juanqi (3’, 13’, 18’), Semenchenko (19’, 20’), Santos (21’, 22’), Shved (25’, 36’), Korsun (25’)
Niewiele mniej jednostronna była rywalizacja AZS UŚ Katowice z Jagiellonią Białystok. Akademicy w pierwszej połowie narzucili swoje zasady i stopniowo budowali coraz większą przewagę. Skuteczną grę kontynuowali również po zmianie stron, w której trafili tyle samo bramek co w pierwszej części gry - z tą różnicą, że goście zdołali zdobyć bramkę honorową.
Katowiczanie przedłużyli serię bez porażki, a Jaga wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo w FOGO Futsal Ekstraklasie. W sobotnim meczu swoje święto miał również Tomasz Lutecki, który zdobył bramki o numerach 149 i 150 na poziomie Ekstraklasy.
AZS UŚ KATOWICE - JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 8:1 (4:0)
Lutecki (1’, 32’), Kubik (9’), Twarkowski (15’, 23’), Popławski (20’), Bugański (27’), Widuch (33’) - Vargas (23’)
Niemałą i niemiłą niespodziankę Rekordzistom i ich kibicom urządzili w Cygańskim Lesie futsaliści Jaxan WKS Śląska Wrocław, którzy nie dość, że jako pierwsi w sezonie umieścili piłkę w bielskiej siatce, to jeszcze skutecznie bronili się przed atakami gospodarzy, a cały mecz zakończył się zwycięstwem Wrocławian. Pierwsza połowa była bezbramkowa, w drugiej dublet dla Śląska ustrzelił Lion Ribeiro, na co Bielszczanie odpowiedzieli trafieniem Matheusa Ferreiry na 11 sekund przed końcem spotkania. Zwycięstwo WKS-u mogło być jeszcze okazalsze, jednak trafienie Nicolasa Tumkiewicza na 3:0 zostało anulowane po Video Supporcie.
REKORD BIELSKO-BIAŁA - JAXAN WKS ŚLĄSK WROCŁAW 1:2 (0:0)
Ferreira (40’) - Ribeiro (23’, 29’)
Niemoc w Lesznie trwa, a słabszą dyspozycję GI Malepszy na początku sezonu wykorzystał Futsal Świecie. Spotkanie w Trapezie, szczególnie w pierwszej połowie, obfitowało w faule i przodowali w nich gospodarze, przeciwko którym już w 11 minucie podyktowano pierwszy przedłużony rzut karny. Mateusz Kosowski zamienił go na bramkę, a przed podobną szansą w pierwszej części gry stawał jeszcze dwukrotnie - raz skutecznie, raz piłkę zablokował Dawid Lach. Po zmianie stron karnego na bramkę zamienił Rajmund Siecla, jednak chwilę później ponownie Pantery były na dwubramkowym prowadzeniu. Ozdobą spotkania było trafienie Deiby Arango z 36 minuty, które ustaliło wynik meczu. Na osobną pochwałę zasłużył Bartosz Piotrowski, który skutecznie bronił liczne ataki miejscowych i kilkukrotnie wyciągał piłkę, którą sympatycy GI Malepszy widzieli już w siatce.
GI MALEPSZY LESZNO - FUTSAL ŚWIECIE 2:3 (0:2)
Siecla (32’), Deiby (36’) - Kosowski (11’, 17’), Inacio (34’)
Spotkanie, które przyniosło najwięcej emocji to zdecydowanie rywalizacja KKF Motus Kazimierzy Wielkiej z Legią Warszawa. Pierwsza połowa remisowa - z dwoma golami - nie przygotowała kibiców obu ekip na emocjonalny rollercoaster, jaki miał miejsce po zmianie stron. Najpierw gospodarze wyszli na dwubramkowe prowadzenie, potem goście złapali kontakt, na co Byki odpowiedziały golem, następnie Legia znów złapała kontakt, na co gospodarze ponownie zareagowali trafieniem - a to wszystko od 32 do 39 minuty. Jeśli ktoś zaczął oglądać mecz w jego ostatniej minucie, to również widział bramki - i to aż trzy, bo tyle razy Legia pokonała bramkarza Kazimierzy Wielkiej w 40 minucie spotkania, czym odwróciła losy meczu.
KKF MOTUS KAZIMIERZA WIELKA - LEGIA WARSZAWA 5:6 (1:1)
Zając (18’), Wójcik (28’), Podobiński (32’), Mignano (35’), Compte (39’) - Tkachenko (20’, 36’), Correia (33’ 40’), Kaka (40’), Zmijiwski (40’)
Świetną skutecznością - zarówno w ataku, jak i obronie - popisali się w niedzielę zawodnicy Wiary Lecha Poznań, którzy w dobrym stylu rozprawili się z BSF ABJ Bochnią, czym zapewnili sobie pierwsze zwycięstwo w FOGO Futsal Ekstraklasie i zakończyli dobry początek sezonu w wykonaniu reprezentantów Miasta Soli. Jest to również pierwsze zwycięstwo spośród wszystkich tegorocznych beniaminków. Poznaniaków z pewnością cieszy fakt, że swój rachunek z golami otworzył pozyskany przed początkiem sezonu Jefferson Ortiz.
WIARA LECHA POZNAŃ - BSF ABJ BOCHNIA 5:0 (2:0)
Ortiz (9’), Solecki (10’), Rykaczewski (22’), Korytny (23’), Kozłowski (34’)
Przełamania słabego początku sezonu nie było również w Sierakowicach, gdzie futsaliści We-Met FC dobrze zaczęli rywalizację z Constractem Olsztyn - do 6 minuty prowadzili już dwoma bramkami, jednak był to koniec trafień dla Dumy Kaszub, a jeszcze przed przerwą Konstruktorzy doprowadzili do remisu. Po zmianie stron goście dołożyli trzy trafienia, zagrali na zero z tyłu i wywieźli 3 punkty z tego starcia. Gospodarze na trochę ponad minutę przed końcem mogli zmniejszyć prowadzenie Constractu, jednak przedłużonego rzutu karnego nie wykorzystał Mateusz Madziąg. Warto również odnotować, że swoje dwa pierwsze trafienia po zmianie barw klubowych w niedzielnym meczu zdobył Sebastian Leszczak.
WE-MET FC GMINA SIERAKOWICE - CONSTRACT OLSZTYN 2:5 (2:2)
Carvalho (5’), Madziąg (6’) - Lemos (9’), Leszczak (18’, 36’), Licznerski (21’), Grubalski (38’)