10:1
Piątek30.10.2026, 19:00
0:2
Piątek30.10.2026, 20:00
0:2
Piątek30.10.2026, 20:00
3:3
Sobota31.10.2026, 16:00
5:1
Sobota31.10.2026, 16:00
1:0
Sobota31.10.2026, 18:00
4:5
Sobota31.10.2026, 18:00
Emocji w minionej kolejce nie brakowało: derbowe starcia, jednostronne spotkania z wieloma bramkami i niespodziewane zwroty akcji w końcowych minutach – czyli wszystko to, za co kochamy futsal. Ze względu na występy mistrzów Polski w UEFA Futsal Champions League mecz Śląska Wrocław z Piastem Gliwice został przeniesiony na 16 grudnia.
Kolejkę zaczynaliśmy w Bielsku-Białej, gdzie zmierzyć się z miejscowym Rekordem przyjechał AZS Uniwersytetu Śląskiego. Była to rywalizacja, w której obie połowy miały zupełnie różny przebieg. Pierwsza część gry była zdecydowanie bardziej wyrównana – Bielszczanie szybko wyszli na prowadzenie, jednak niewiele później Akademicy doprowadzili do remisu. Przed przerwą Rekordziści dołożyli jeszcze dwa trafienia, jednak prawdziwy festiwal strzelecki w ich wykonaniu zaczął się po zmianie stron. Przy braku jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony gości spotkanie stało się dużo bardziej jednostronne. Rekord przedłużył swoją serię, a Akademicy dali rywalom zza swoich pleców szansę na przeskoczenie ich w tabeli.
REKORD BIELSKO-BIAŁA - AZS UŚ KATOWICE 10:1 (3:1)
Kenji 3’, Budniak 11’, Morgato (18’, 30’, 31’), Marek (28’, 40’), Pereira 35’, Zastawnik 36’, Pawlus 39’ - Popławski 7’
Ze względu na słabszą w tym sezonie dyspozycję zespołu z Pniew walka o prym w Wielkopolsce przeniosła się na rywalizację zespołów z Leszna i Poznania – i była to rywalizacja ciekawa, mimo niewielkiej liczby bramek. Tylko dwa trafienia nie są w tym przypadku bowiem wynikiem słabego ataku, lecz skutecznej obrony, co zawsze należy docenić. Poza rywalizacją klubową piątkowy mecz był też bezpośrednim starciem dwóch liderów klasyfikacji strzelców – Daniela Gallego Garcii i Uriela Cepedy. Zwycięsko z tej konfrontacji wyszedł Kolumbijczyk, którego zespół okazał się lepszy w Poznaniu, a sam zainteresowany miał w tym swój bramkowy udział. Dla GI Malepszy, poza prestiżową płaszczyzną starcia z Wiarą Lecha, równie ważny jest fakt awansu do czołowej ósemki po niełatwym początku sezonu.
FUTSAL WIARA LECHA - GI MALEPSZY LESZNO 0:2 (0:1)
Gallego Garcia 19’. Malyshko 26’
Bardzo ważne zwycięstwo odniosła warszawska Legia w Bochni – futsaliści ze stolicy w ostatnich kolejkach seryjnie gubili punkty, co poskutkowało znacznym zjazdem w ligowej tabeli. Teraz przyszło przełamanie, chociaż wynik spotkania bardzo długo pozostawał sprawą otwartą. Pierwsza część gry, zakończona bezbramkowym remisem, zmusiła oba zespoły do intensyfikacji działań po zmianie stron – tu jednak próby zmiany rezultatu również długo kończyły się niepowodzeniem. Kluczowa w piątkowym starciu okazała się końcówka, która zdecydowanie lepiej wyszła Wojskowym. Najpierw trafienie Miłosza Nowakowskiego zmusiło BSF do otwarcia się, co tuż przed końcem spotkania wykorzystał Kaka, ustalając wynik meczu. Zwycięstwo pozwoliło Legii zmniejszyć dystans do świeckich Panter i złapać oddech po niezadowalającej serii gier. Ekipa z Bochni kontynuuje zaś przeplatankę zwycięstw i porażek – chociaż z pewnością chętnie zakończyłaby ją już w tej kolejce.
BSF ABJ BOCHNIA - LEGIA WARSZAWA 0:2 (0:0)
Nowakowski 37’, Kaka 40’
Pojedynek zespołów z dołu tabeli nie zawiódł pod kątem emocji, zwrotów akcji i walki do samego końca – walka o ligowy byt często sprawia, że takie mecze są po prostu ciekawe. W Pniewach lepiej zaczęli goście z Kazimierzy Wielkiej, którzy na przerwę schodzili, prowadząc 1:0. Po zmianie stron do pracy wzięły się Smoki, które najpierw szybko doprowadziły do wyrównania, a następnie wypracowały dwubramkową przewagę. Nie złamało to jednak woli Byków do wywiezienia choćby punktu z Wielkopolski. Walka do samego końca opłaciła się – dwa ostatnie trafienia należały do przyjezdnych, a mecz zakończył się podziałem punktów. Chociaż remis w pełni nie zadowala w tym przypadku nikogo, to z pewnością bardziej usatysfakcjonowana jest z niego ekipa ze Świętokrzyskiego.
ENEA RED DRAGONS PNIEWY - KKF MOTUS KAZIMIERZA WIELKA 3:3 (0:1)
Ramirez 23’, Knizs 29’, Kostecki 36’ - Milovac (18’, 38’), Compte 37’
Rywalizacja Konstruktorów z Panterami tylko w jednej połowie była wyrównana – strzelanie zaczęli gospodarze z Olsztyna, i to dopiero w 11. minucie spotkania. Odpowiedź gości była szybka, jednak jeszcze szybciej gospodarze ponownie znaleźli się na prowadzeniu, którego do końca meczu już nie oddali. Trudno zresztą oddać prowadzenie, gdy przeciwnik po zmianie stron bramki już nie zdobył. Trudno też – z perspektywy Panter – te bramki zdobywać, gdy w całym meczu jedynie 7 uderzeń leciało w światło bramki. Dla porównania Constract Olsztyn 23 razy celnie uderzał na bramkę gości, co w tym przypadku przełożyło się na liczbę trafień – w drugiej połowie gospodarze trzykrotnie umieszczali piłkę w siatce, odnosząc trzecie zwycięstwo z rzędu. Ekipa ze Świecia może za to zacząć się martwić – uwzględniając jedynie pięć ostatnich spotkań, Pantery znajdują się na samym dnie ligowej tabeli.
CONSTRACT OLSZTYN - FUTSAL ŚWIECIE 5:1 (2:1)
Risi (11’, 40’), Mataja (16’, 30’), Sendlewski 24’ - Bujan 14’
Bardzo blisko dużej sensacji było w Białymstoku, gdzie Jagiellonia podejmowała Eurobus Przemyśl – beniaminek z Podlasia przez większość meczu prowadził z niepokonanym dotychczas wicemistrzem Polski. Gospodarze szybko objęli prowadzenie i długo – aż do drugiej połowy – nie pozwalali gościom wyrównać. Po zmianie stron Eurobus szybko doprowadził do remisu, a następnie jeszcze szybciej wyszedł na prowadzenie. Nie zakończyło to jednak emocji w tym spotkaniu – wręcz przeciwnie. Z godną podziwu wolą walki Jaga ruszyła bowiem do ataku, czego efektem były trzy trafienia i dwubramkowa przewaga. Broni nie złożyli również Przemyślanie, którzy w 34. minucie złapali kontakt. Kluczowa okazała się jednak końcówka – dwie bramki na półtorej minuty oraz trzydzieści sekund przed końcem odwróciły losy meczu. To Eurobus mógł cieszyć się z trzech oczek, podtrzymania serii zwycięstw i – co najważniejsze – sześciopunktowej przewagi nad Piastem. Gliwiczanie mają co prawda dwa mecze zaległe, ale będą je rozgrywali pod dodatkową presją.
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK - TEXOM EUROBUS PRZEMYŚL 4:5 (1:0)
Makal 4’, Skiepko (27’, 30’), Mickevics 27’ - De Sousa 22’, Pereira 22’, Semenchenko (34’, 40’), Juanqui 39’
Najmniej bramek w dotychczasowych meczach 11. kolejki padło w Sierakowicach, gdzie We-Met mierzył się z FC Reiter. Pierwsza połowa rywalizacji zakończyła się bezbramkowym remisem, a w drugiej kluczowe okazało się trafienie Muryna z 25. minuty – pomimo kilkunastu prób obu stron wynik już nie uległ zmianie. Pozwoliło to Dumie Kaszub wskoczyć na 10. miejsce w tabeli i zachować dystans trzech punktów do ekipy z Leszna, która zamyka aktualnie czołową ósemkę. Torunianie zaś coraz bardziej zakopują się w strefie spadkowej i szansy na wyjście z niej będą musieli szukać w następnych kolejkach.
WE-MET FC GMINA SIERAKOWICE - FC REITER TORUŃ 1:0 (0:0)
Muryn 25’